O miłości mówi się bardzo dużo. Jest dużo filmów, programów, publikacji, a tak naprawdę, aby być szczęśliwym w miłości, niewiele się robi. Wychodzimy z założenia, że znajdę sobie partnera, a potem jakoś to będzie. I właśnie jest „marnie”, bo okazuje się, że partner jest jednak nie taki jak byśmy chciały i denerwuje nas.

 

Na początku pracy jako coach, pomagałam kobietom znajdować pomysły na biznes, i pomagałam z nim wystartować. Niestety niektóre pomysły zapowiadające się świetnie, nigdy nie zostały zrealizowane .

 

Jak myślisz, dlaczego biznes nie udaje się kobietom?

Z powodu źle określonej grupy docelowej.

Brak biznesplanu.

Brak wiedzy i umiejętności.

Niewłaściwa promocja.

Brak wsparcia i zrozumienia u partnera.

 

Chciałabyś, żeby partner bardziej Cię rozumiał?

Rozumiał to co robisz biznesowo i dlaczego jest to dla Ciebie ważne?

Chcesz aby angażował się w prace domowe, gdy jesteś zajęta biznesem?

To czytaj dalej.

 

Po co w prowadzeniu bizensu, potrzebne jest wsparcie partnera?

A właśnie po to, abyś uwierzyła w swój pomysł.

Abyś miała więcej czasu na biznes.

Aby poczuła się doceniona.

 

Zatem, na czym polega sabotaż ze strony partnera?

Na początku jest zawsze „łał” 🙂

 

Gdy powiesz partnerowi, że chcesz zarabiać pieniądze i rozwijać własną firmę, na początku zazwyczaj jest „łał”. Jesteś zagrzewana do działania. Nawet sam podsuwa pomysły na stronę internetową, na promocję, na ciekawe rozwiązania stworzonego przez Ciebie pomysłu. Będzie snuć dalekosiężne plany o potędze Twojej firmy..

 

Dzięki mojej klientce, termin ten, ma nawet swoją nazwę: Geniusz Planowania.

 

Potem też jest „łał”, tylko mniejsze

Jak doskonale wiesz, rozwijanie własnego biznesu wymaga czasu, uwagi i bywa, że pracy do późna. Sprawdzania i testowania różnych rozwiązań marketingowych, technologicznych, szukanie swojego idealnego klienta. To wszystko zajmuje czas. Nie zawsze, od razu widać efekty w postaci odpowiednich pieniędzy i konkretnie określonych godzin pracy.

Mówienie, że biznes działa na zasadzie Pareto – czyli 80% wkładu, 20% zysku, również nie przekonuje.

 

Do tego, należy jeszcze dołączyć sprawę organizacji wspólnego życia.

Jeśli pracowałaś na etacie, to zasady były jasne. Praca „od do”, kasa na koniec miesiąca, po pracy czas dla rodziny, partnera i na przyjemności.

Jeśli twoja praca polegała na zajmowaniu się domem, to też wszystko było jasne. Ogarnąć dzieci, zakupy, porządki, rachunki, a pozostały czas, tak jak wyżej.

Natomiast jeśli zamieniasz etat na swoją działalność lub dodajesz ją do etatu/zajmowania się domem, to czas pozostały, zaczyna się kurczyć. Czyli już brakuje go dla partnera, na przyjemności lub sen.

Tak, po prostu jest na początku.

 

Aby nie zwariować, wiesz doskonale, że potrzebne jest ustalenie na nowo priorytetów. Czyli, jeśli startujesz z biznesem i wykonujesz go w domu, to nie zaczynasz od  wstawiania prania. Należy się zastanowić, nad tym, które sprawy powinny być koniecznie wykonane, a które mogą poczekać tydzień i będzie ok.

 

I tu pojawia się nasz sabotażysta.

 

Dlaczego partner nie potrafi zaakceptować twojej firmy?

– czuje się zagrożony, bo pewnie będziesz więcej zarabiać;

– zazdrosny o twój sukces, bo sam się na to nie odważył;

– zazdrosny o twoje kontakty z innymi ludźmi;

– wyznaje patriarchalny model rodziny.

 

Jeśli do tej pory większym procencie, dbałaś o sprawy domowe, a on zajmował się tylko pracą lub tylko garażem, to ma obawę, że za dużo obowiązków spadnie na niego. A on nie ma, na to ochoty.

 

Jeśli do tej pory, miałaś wszystko fajnie ogarnięte w domu, a teraz wygląda to inaczej, dla partnera jest to sygnał niepokojący.

 

Czyli jak to? Nie posprzątane, pranie wisi drugi dzień, dzieci znowu jedzą tosty z dżemem, a on musi sam wyjąć gary ze zmywarki, albo zrobić to, co do tej pory ty robiłaś? Skandal!

 

Okazuje się również, że nie można na Ciebie liczyć. Ciągle wychodzisz sobie na „jakieś spotkania”, i nie angażujesz się w domu. Mojej klientce zarzucono, że nie dba o porządek w garażu! Co do tej pory było działką partnera. I dopóki nie zajęła się własnym biznesem, to nie było w ogóle tematu.

 

Znasz podobne historie?

 

Gdy raz zdarzy Ci się usłyszeć podobny komentarz, to nie przejmujesz się. Jeśli jednak, na każdym kroku masz informację, że twoja firma, będzie za chwilę przyczyną rozpadu małżeństwa i rodziny, to zaczynasz się wycofywać.

 

I wtedy włącza się myślenie:

– faktycznie zaniedbuję rodzinę,

– wysprzątam ten garaż, a własną firmę będę rozkręcać w nocy,

– w zasadzie to godzina dziennie na pracę mi wystarczy,

– właściwie, to mamy pieniądze, więc może nie ma co przesadzać z rozwijaniem firmy,

– ten produkt/usługa, wcale nie jest taki dobry.

 

Nie od razu, ale z czasem odpuszczasz swoją pracę, na rzecz zadowolenia partnera. I tak umierają firmy, które nawet nie zdążyły się rozwinąć.

 

Dlaczego poddajemy się niszczącym sugestiom partnera?

 

Miłość kojarzona jest zazwyczaj w kontekście, uczucia do drugiej osoby. Natomiast wiele osób zapomina, że najważniejszą jest miłość do siebie.

 

A zatem:

– za mało wierzymy w swój produkt;

– chcemy, aby nas akceptowano, a najbliższa osoba rzuca kłody;

– decyzje biznesowe, które należy podjąć samodzielnie lub po konsultacji ze specjalistą z danej dziedziny, podejmujemy na podstawie opinii partnera, a ona nie zawsze jest trafna i bezstronna;

– za mało wierzymy w siebie;

– nie potrafimy samodzielnie podejmować decyzji;

– obawiamy się negatywnych reakcji innych osób, chociaż twierdzimy, że nas to nie rusza. A figę prawda! Bo rusza!

 

To co zrobić, żeby wytrwać?

 

Moja ulubiona zasada: Umiesz liczyć? Licz na siebie!

W biznesie, bez względu na wielkość, możesz liczyć wyłącznie na siebie. To Twoje decyzje, to Twoje działanie i tylko Twoja odpowiedzialność za sukces i porażkę. To Ty mierzysz się z trudnymi emocjami. To Ty nie śpisz po nocach, przed ważnym spotkaniem lub po nieudanym zleceniu.

 

A partner powie Ci: czym się przejmujesz?

A Ty chciałabyś, żeby powiedział: wierzę w Ciebie. Poradzisz sobie.

 

I to wystarczy, żeby odbić się od trampoliny.

 

Wszystkie nauki psychologii mówią, że moc wewnętrzną i motywację, masz w sobie. To prawda! Tego uczę! Prawdą jest również, że tak bardzo potrzebujesz być doceniona przez partnera lub bliskich. I to na każdym etapie budowania swojego Imperium!

 

Panie bardzo często, zakładają firmę, bo twierdzą, że chcą się usamodzielnić. Chcą być niezależne finansowo. Mieć na tzw. waciki. A tak naprawdę, to chcą udowodnić partnerowi i wszystkim wokół, że są przedsiębiorcze, nie potrzebują „łaski finansowej”. 

 

Oprócz tego, że partner mówi, to co mówi, i nie wspiera, to sama zazwyczaj się sabotujesz.

 

Znasz to gadanie w głowie, że nie dasz rady? Że w życiu złotówki nie zarobisz? Twój produkt jest do dupy?

I jeszcze na dokładkę usłyszysz coś podobnego od swojego partnera. To masz dalej ochotę na robienie firmy?

 

Pewnie, że nie!

 

Na gadanie w głowie jest sposób. I gdy się go nauczysz, poradzisz sobie z gadaniem partnera. A najważniejsze, z reagowaniem na jego komentarze.

 

Ten pierwszy, co gada, to jest głos wewnętrzny (nie, to nie choroba), nazywany również ego, którego zadaniem, jest krytykowanie Ciebie. Umniejszanie Twojego poczucia wartości. Utrudniający Ci życie, poprzez demotywowanie i próby zniszczenia dobrego imienia. To „stworzenie” umysłu, ma niesamowitą moc hamowania możliwości oraz cieszenia się życiem. Moim zdaniem, zwykła bezczelność.

 

Takim draniem, może być również osoba z Twojego otoczenia. Tzw. życzliwy. Pretendujący do bycia przyjacielem. A jednocześnie, gdy tylko chcesz zrobić coś, co wybiega po za jego wyobrażenie, dostajesz życzliwe i pełne „miłości” uwagi. Żebyś, o zgrozo, nie odniosła sukcesu!

 

O eleganckich sposobach na takiego dziada, dowiesz się wszędzie. Natomiast ja proponuję Ci metodę wg. mnie najskuteczniejszą.

 

Obojętnie, który głos Ci gada. Czy ten w głowie, czy obok głowy. Jeśli czujesz, że przez takie gadanie, zaczynasz mieć poczucie winy, wyrzucasz sobie swoje wady, myślisz, że jesteś do dupy, to powiedz temu: SPIERDALAJ!

 

I rób swoje.

 

Natomiast, aby porozumieć się z partnerem, przed rozpoczęciem pracy nad własną firmą, proponuję zawarcie umowy. W niej zawrzesz wszystkie istotne sprawy, które ułatwią Ci życie zawodowe i prywatne. Gdy pojawią się wątpliwości, co i kto ma zrobić, zawsze można odnieść się do spisanej umowy.

 

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CONTACT US

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Wysyłanie

©2019 Wykonane i wspierane przez www.brand-elevator.com 

We współpracy z www.bookmasterproject.com

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

%d bloggers like this: