Fajnie było!

Aż tu nagle okazuje się, że nie kocha mnie, bo nie, bo przeszło. Albo kocha, ale inaczej!

Co to kurka znaczy?!

Nie szanuje, tylko obrabia tyłek, przy każdej okazji.

Nie ma z nim/nią seksu, bo boli głowa, dupa i jest globalne ocieplenie.

Wcześniej spijaliśmy sobie z dzióbków, a teraz co otworzy usta, to lecą chamskie odzywki.

Woli pornografię. Jasne, bo nie ma to jak codzienne oglądanie wypiętego zadka innej panny,

a opatrzona partnerka już „śmierdzi”.

Podrywa inne kobiety/mężczyzn. Strzela oczami na lewo i prawo. Zastanawia się,

czy na tyle dobrze wygląda, „że będą trąbić”. Albo sam trąbi i obłapia wzrokiem i rękami.

 

Znasz takie klimaty?

Najlepsze jest to, że zanim człowiek zauważy, że coś nie gra, to trochę czasu minie.

Najpierw nie zwracasz uwagi, bagatelizujesz, tłumaczysz. Potem zaczyna cię to wkurzać

i przeszkadzać. Aż nareszcie robisz awanturę, bo sytuacja kompletnie wymknęła się spod kontroli!

Oprócz wkurwienia, że życie ci się spartoliło, to masz jeszcze rozczarowanie, że jak to?

Gdzie ta miłość? I co kto mnie teraz będzie kochał?

 

Z każdej sytuacji jest wyjście, może nie zawsze będzie takie jak chcesz, jednak jest!

Zatem masz więcej niż jedno rozwiązanie:

Wyrzucić.

Dać szansę.

Zmienić coś w sobie.

Zmienić coś w partnerze.

Samemu się wyrzucić z takiego życia.

 

No i co teraz?

„Rzucić papierami” można zawsze. Kwestia jednak jest innej natury. Czy tak naprawdę chcesz

pozbyć się ze swego życia człowieka, który Ci go rujnuje?

Czy może jednak znajdziesz pozytywny aspekt tego, że cię poniża?  Wyobraź sobie, że wszystko

zależy od tego, na co komu pozwalasz.

 

Zanim jednak wyrzucisz za drzwi, warto przyjrzeć się temu, co się dzieje w związku!

 

>Jeśli partner/partnerka cię bije, to może warto nauczyć się technik samoobrony i następnym

razem oddać po pysku. Jeśli po tym, nie otrząśnie się i  nadal będzie lać, to wtedy wyrzucić!

 

>Jeśli wydaje za dużo pieniędzy, to ograniczyć budżet. Ukrócić dostęp do konta. Rozliczać

z każdej złotówki. Albo, otworzyć wino. Usiąść i spokojnie pogadać i ustalić na co i ile możecie

wydać bez wspólnego ustalania, a jaką kwotę już trzeba „klępnąć”. Jeśli to nie zadziała – wyrzucić,

niech radzi sobie samodzielnie.

 

>Jeśli cię nie szanuje, ośmiesza, zwłaszcza w obecności innych osób. To zapisz się na krótki kurs

aktorstwa i naucz się „robić sceny”. Przy najbliższej okazji, zrewanżuj się tym samym. Kulturalnie

powiedz, że jest idiotką/idiotą, ma kiepskie wyniki w seksie albo zasmarkany nos wyciera w rękaw,

jak nikt nie widzi. Jeśli, nie dotrze do niej/niego, że jest skończonym/skończoną gburem,

i nie zmieni swojego zachowania, to wyrzuć. Po co ci w domu, ktoś kto tylko zabiera powietrze?

 

>Jeśli uważa, że tylko mamusia/tatuś chce dla niej/niego dobrze. To tu pole do popisu jest

niewielkie. Trzeba by unicestwić rodzica, a przecież nie masz w ogródku tyle miejsca

do zakopania. Trudno jest dogadać się z osobą, która nie koniecznie jest po twojej stronie.

Dla przypomnienia: teść, a zwłaszcza teściowa nigdy nie będzie po twojej stronie. Nigdy!

Tak naprawdę, jeśli postępowanie partnera/partnerki jest uzależnione od zdania rodzica,

a nie własnego, to nie ma szans na porozumienie. Możesz namówić partnera do samodzielnego

podejmowania decyzji. Pokazując, że są to dobre decyzje i ty je szanujesz. Należy pamiętać,

że osoby nie potrafiące odciąć pępowiny, nie chcą też się usamodzielnić. A bez tego, nie uda się

żaden związek. Wyrzuć i nie miej skrupułów.

 

>Jeśli osoba nadużywa alkoholu, papierosów, narkotyków, jest uzależniona od gier

komputerowych, pornografii, jest pracoholikiem, to ty zawsze będziesz na drugim miejscu.

Zawsze.

I jeszcze będziesz winny/winna tego, że partner jest w nałogu. Osoby uzależnione, uważają,

że wcale nie są uzależnione. To otoczenie im wmawia, że mają problem. Oni mają wszystko pod

kontrolą i mogą w każdej chwili to przerwać.

Taa.. Dobre…

A na dodatek, jeszcze się dowiesz, że to dla ciebie jest wszystko. A ty niewdzięczniku nie          doceniasz…

Będąc z osobą uzależnioną, ty też potrzebujesz pomocy. Nawet bardziej niż partner.

Ty będziesz pilnować, aby chodził/chodziła na terapię, aby ograniczał/a nałóg. Będziesz cerberem,

który pilnuje wejścia na ciemną stronę mocy. Dać temu radę, może osoba, która ma na to siłę i jest

sama poukładana. Pytanie tylko, czy odpowiada Ci być, całe życie terapeutą dla swojego partnera?

Tak, tak. Nie zostawia się potrzebujących w potrzebie. Pewnie, że nie. Chodzi o to, jaki ten związek

ma być. Czy jesteście dla siebie partnerami, czy tylko jedna osoba ciągnie całą resztę?

Jeśli partner nie wykazuje odrobiny dobrej woli, chęci i nie przyznaje się przed sobą, że jest

uzależniony. Wyrzuć. Możesz pomagać jeśli masz ochotę. Ale wyrzuć ze swojego świata i nie

wierz, że dla Ciebie się zmieni.

Jeśli się zmieni i to będzie trwała zmiana, to wtedy możesz wziąć jego/jej kandydaturę pod uwagę.

Nigdy odwrotnie!

 

>Zanim się poznaliście, miałeś/miałaś fantastyczne plany na swoje życie. Będziesz podróżować,

pisać książki, chodzić do kina, imprezować, poznawać ciekawych ludzi, oglądać wystawy…

Będziesz cieszyć się życiem!

A tu okazało się, że twoje życie, po wspólnym zamieszkaniu, ogranicza się do iluś tam metrów

kwadratowych mieszkania.

Najlepsze jest to, że nie dowiadujesz się o tym nagle. Proces „udomawiania” jest czasochłonny.

I nawet nie wiesz kiedy, latasz po domu w przydeptanych kapciach, w poplamionej koszuli,

nieogolony, z brudnymi włosami… A najważniejszym wyzwaniem, jest np. posprzątać, albo

ogarnąć dzieci. Podróżujesz do sklepu, książki widziałeś ostatnio w księgarni albo u dzieci,

gdy odrabialiście lekcje, a kino masz w domu… Z ciekawych ludzi, to czasem kolega lub koleżanka

zadzwoni na pięć minut.

Jeśli widzisz, że twój świat jakoś tak wygląda, że nie ma się nijak, do dawnych planów, to coś tu nie

gra. Dałeś/dałaś się wkręcić w nie swoje życie.

No chyba, że takie ci odpowiada, to nie mam nic do dodania.

Jeśli jednak czujesz, że gryzie cię w tyłek, to uciekaj z tej wersji, bo będzie za późno!

Tutaj nie musisz wyrzucać kogoś. Tutaj samemu możesz się wyrzucić z kiepskiego życia.

 

Jeśli uważasz, że warto, to udostępnij innym 🙂

17 komentarzy
  1. Gośka 9 miesięcy temu

    Super

  2. M 9 miesięcy temu

    Takie na czasie. Samo życie, najtrudniej podjąć decyzję po 25 latach i nadzieja ze moze coś dotrze że coś zrozumie że coś się zmieni. Dużo by pisać u znaleźć odpowiedź na pytanie czy warto poświęcić siebie dla kogoś, kto widzi tylko siebie, swoje marzenia.

    • autor
      KatarzynaDM 9 miesięcy temu

      Najtrudniej jest dotrzeć do partnera, gdy on nie widzi problemu. Ma swój świat i już. My Kobiety, za często poświęcamy się dla innych, i nie zawsze jesteśmy za to doceniane. W tej kwestii, jestem zwolenniczką określenia „dawanie swojego czasu i uwagi”, zamiast „poświęcenia”. Czasu i uwagi daję ile chcę, a poświęcam się zazwyczaj w całości. 🙂

  3. Aleksandra 9 miesięcy temu

    O raty jakie to smutnie prawdziwe… hymm tylko niestety często nie jest łatwo wykopać uciec … 🙁

    • autor
      KatarzynaDM 9 miesięcy temu

      Na początek wystarczy świadomość, że można odejść, że można mieć inne życie. Z kimś innym lub w pojedynkę 🙂

  4. Dominika 9 miesięcy temu

    Prawda jest taka, że trzeba odcinać się od relacji i osób, które nas wewnętrznie niszczą 🙁 wiadomo, że nie jest to z początku łatwe ale uważam, że nie ma sytuacji, z którą człowiek a tym bardziej kobieta nie potrafiła by sobie poradzić. Kobiety są silniejsze niż mężczyźni 🙂
    A nawiązując do zmiany sposobu życia po zamieszkaniu razem… No cóż ludzie na początku związku nie rozmawiają o swojej przyszłości i oczekiwaniach od: seksu, pieniędzy, pracy czy wspólnego mieszkania. I właśnie po zamieszkaniu razem wychodzą problemy a później rozstania…

    • autor
      KatarzynaDM 9 miesięcy temu

      Zgadzam się Dominiko z Tobą. Twierdzenie, że „jakoś to będzie”, kończy się właśnie rozczarowaniem wobec partnera. I gdy motyle w brzuchu się skończą, odchodzi również cała reszta…

  5. Gosia 9 miesięcy temu

    Cała prawda super wpis

  6. viola 9 miesięcy temu

    wrzuciłam siebie i mam spokój…

    • viola 9 miesięcy temu

      wyrzucilam hihi

      • autor
        KatarzynaDM 9 miesięcy temu

        Kolejny raz upewniam się, że Kobiety są bardzo odważne 🙂

  7. Wiktoria 9 miesięcy temu

    Gdys miec taki zwiaze to lepiej byc wolnej

    • autor
      KatarzynaDM 9 miesięcy temu

      Miłość i szczęście, można znaleźć nie tylko w związku.

  8. Bernadeta 9 miesięcy temu

    Ok

  9. Anna 9 miesięcy temu

    Nie wyrzuciłam ale jestem bliska decyzji żeby się sama wyrzucić, super artykuł, pozdrawiam

    • autor
      KatarzynaDM 9 miesięcy temu

      Najlepsza decyzja to taka, gdzie dbamy o swoje szczęście i bezpieczeństwo.

Dodaj komentarz do KatarzynaDM Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CONTACT US

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Wysyłanie

©2019 Wykonane i wspierane przez www.brand-elevator.com 

We współpracy z www.bookmasterproject.com

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

%d bloggers like this: